sobota, 14 czerwca 2014

Smutno mi.

            Kolejny raz miałam dopiero napisać jutro, ale nie mam w tej chwili nic innego do roboty. Może inaczej... Nie mam siły na nic innego. Czuję się wykończona... Kompletnie inaczej sobie wyobrażałam ten dzień. Od rana nikogo u mnie nie było w domu więc korzystając z okazji wysprzątałam każdy kąt, potem zafundowałam sobie kilka treningów z Mel B. Nic więcej oprócz tej sałatki nie jadłam i na dziś to musi mi wystarczyć, ponieważ już jest po 18. Padam na twarz. Wstając szybciej mam mroczki przed oczami. Jeżeli tak ma być, to chyba muszę wzbogacić swoją dietę. Marzę o tym by schudnąć jak najszybciej, ale nie chciałabym zemdleć na ulicy przy pierwszej lepszej okazji. Całkiem rozumu mi nie odjęło. 
                 
               Mam taką ciężką głowę. Chce mi się płakać bez powodu. Jestem mięczakiem, po zaledwie dwóch dniach jestem taka zmęczona... Obiecałam sobie, że dam radę. Dotrzymam tej obietnicy i choć bym miała paść na ryj to się nie poddam. Wzbogacę tylko swoją dietę, bo naprawdę chciałabym uniknąć takich zasłabnięć, szczególnie jak będę w szkole czy gdzieś na mieście. Moim zadaniem jest nie wzbudzać podejrzeń, koszmarnie by się działo gdyby ktoś z moich bliskich dowiedział się, że jestem z aną. Przyjaciele szczególnie by się martwili, a już w ogóle strach pomyśleć do czego by się posunęli gdyby się dowiedzieli, że prowadzę tutaj drugie życie. W tym celu nie zyskałabym u nich wsparcia, za bardzo by się martwili i nie chcieliby mnie nawet wysłuchać. Jestem pewna, że przyjaciółka dotrzymałaby swojej obietnicy z kiedyś. Zerwałaby tą znajomość, powiedziała, że nie chce patrzyć jak się katuję. Nie poradziłabym sobie psychicznie ze świadomością utraty kogoś tak ważnego. 
                  
               Nie wiem co mam teraz ze sobą zrobić. Czuję się jakbym była pijana, przed chwilą lał się ze mnie pot z wysiłku a teraz jest mi zimno. Potrzebuję kogoś by był teraz ze mną. Potrzebuję się do kogoś przytulić. Nie czuję już głodu, ale czuję potrzebę by ktoś się mną zaopiekował... 
               


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz