13.06.2014- Mój pierwszy dzień z pro-aną. W końcu zdecydowałam się do Was dołączyć motylki. Pierwszy wpis zacznę od powiedzenia Wam trochę o Sobie.
Od zawsze brzydziły mnie krągłości. Nigdy nie myślałam też, że problem odrzucenia własnym ciałem będzie Mnie dotyczył... Całe życie dużo jadłam, nie przejmowałam się nawet tym co jem. Jeszcze niecałe dwa lata temu ważyłam zaledwie 40 kg. Największa moja waga z wtedy, to 45 kg. przy wzroście 169. Byłam taka drobniutka i chudziutka, nie to co teraz... Nie wiem co zadecydowało o moim znacznym przybraniu na wadze. Może wejście w okres dojrzewania? Tak czy inaczej, ważę 60 kg. przy tym samym wzroście. Porażka.
Kiedy waga zaczęła pokazywać 50 kg. zaczęłam myśleć o diecie, o głodzeniu siebie, o tym, że jestem gruba. Ale to tylko gadanie, byłam zbyt leniwa na ćwiczenia, a od jedzenia nie mogłam się powstrzymać. Nareszcie zrozumiałam, że to już najwyższy czas wziąć się za siebie. Mam już tego dosyć, za ok. dwa tygodnie są wakacje, a ja wstydzę się założyć krótkich spodenek, zrobiły mi się też rozstępy na udach... Mam ochotę się rozpłakać i użalać nad sobą całymi dniami.
Stanęłam wreszcie nago przed lustrem, spojrzałam na swoje odbicie i z wściekłością powiedziałam, że koniec z tym, dosyć się już nacierpiałam. Jestem gruba i obleśna, ale na tyle silna i zdeterminowana żeby to zmienić. Dam radę a każdy będzie mi zazdrościł mojej wytrwałości. Już nigdy więcej nie pomyślę sobie, że jestem grubasem.
Od zawsze brzydziły mnie krągłości. Nigdy nie myślałam też, że problem odrzucenia własnym ciałem będzie Mnie dotyczył... Całe życie dużo jadłam, nie przejmowałam się nawet tym co jem. Jeszcze niecałe dwa lata temu ważyłam zaledwie 40 kg. Największa moja waga z wtedy, to 45 kg. przy wzroście 169. Byłam taka drobniutka i chudziutka, nie to co teraz... Nie wiem co zadecydowało o moim znacznym przybraniu na wadze. Może wejście w okres dojrzewania? Tak czy inaczej, ważę 60 kg. przy tym samym wzroście. Porażka.
Kiedy waga zaczęła pokazywać 50 kg. zaczęłam myśleć o diecie, o głodzeniu siebie, o tym, że jestem gruba. Ale to tylko gadanie, byłam zbyt leniwa na ćwiczenia, a od jedzenia nie mogłam się powstrzymać. Nareszcie zrozumiałam, że to już najwyższy czas wziąć się za siebie. Mam już tego dosyć, za ok. dwa tygodnie są wakacje, a ja wstydzę się założyć krótkich spodenek, zrobiły mi się też rozstępy na udach... Mam ochotę się rozpłakać i użalać nad sobą całymi dniami.
Stanęłam wreszcie nago przed lustrem, spojrzałam na swoje odbicie i z wściekłością powiedziałam, że koniec z tym, dosyć się już nacierpiałam. Jestem gruba i obleśna, ale na tyle silna i zdeterminowana żeby to zmienić. Dam radę a każdy będzie mi zazdrościł mojej wytrwałości. Już nigdy więcej nie pomyślę sobie, że jestem grubasem.
Bilans na dziś:
- Czarna kawa z łyżeczką cukru.
- Połowa pomidora pokrojona w kostkę.
- Trochę otrębów pszennych.
Mam nadzieję, że dam radę. Będzie mi o wiele łatwiej z Waszym wsparciem motylki. Trzymajcie się, liczę na Wasze sukcesy, możecie mieć u mnie wsparcie. Razem damy radę.
Hej :) determinacja to potężna rzecz, masz moje pełne wsparcie :*
OdpowiedzUsuńpowiedz, zrobiłaś to stopniowo czy z dnia na dzień? bo jeśli z dnia na dzień to musisz uważać na napady żarłoczności najlepiej usuń z domu to jedzenie, które jest szkoldiwe, żebyś mogła wtedy zjeść przynajmniej lekkie rzeczy :)
coś nas łączy- obie mamy dziś jakiś początek, z tym, że ja dopiero zaczęłam blogować :)
Bardzo mi miło, że mam u Ciebie wsparcie, ty możesz za to liczyć na mnie :*
OdpowiedzUsuńWłaściwie to mój kolejny początek... Już raz probowalam i powiem szczerze, że wytrzymalam 2 tygodnie bez ulegania napadom, wazylam jeszcze wtedy 57 kg i schudlam do 53, żałuję tego, że odpuscilam, zrobiłam to za namową przyjaciółki.
Niestety do wakacji pozostało niewiele, więc zależy mi na tym by schudnac jak najwięcej w jak najkrótszym czasie.Twoje rady bardzo się dla mnie liczą, jeżeli zobaczę, że faktycznie nie dam rady to na pewno skorzystam :*
Wiesz, mówię z doświadczenia, bo sama na samym początku porwałam się z motyką na słońce i wytrzymałam jakies dwa tygodnie, a potem zaczęły się napady żarłoczności (takiej, że byłam wstanie zeżreć torbę! słodyczy z biedry, przegryźć pizza i popić piwem, a potem oczywiście wszyskto do toalety bo ile można) i sytuacja się powtórzyła kilka razy). Potem spróbowałam inaczej. Co tydzień obcinałam 200 kcal i jest ok :)
OdpowiedzUsuńDamy radę, musimy :*
Wiem dobrze o czym mówisz, często robię wszystko spontanicznie bez zastanowienia, potem mocno żałuję. ;c Powiedzenie "Mądry Polak po szkodzie" idealnie do mnie pasuje. Ale no cóż taka już jestem, można powiedzieć, że z jednej strony to dobra cecha bo nie popełniam dwa razy tych samych błędów..
UsuńNa razie daję radę i liczy żeby szło mi tak dalej. Przynajmniej mam teraz dla kogo się starać :3