Znowu zawaliłam. Wczoraj jadłam tak jakby żadne zasady mnie nie obowiązywały. Może i tak nie było to tak dużo w porównaniu ile byłam w stanie zjeść jednego dnia kiedyś. Zraziłam się do siebie jeszcze bardziej. Dzisiaj jeszcze postanowiłam wejść tutaj przed szkołą, ale chyba nie mam zbyt wiele czasu. Tak więc nie wiem co mogę jeszcze dodać prócz tego, że mi wstyd, okropnie się czuję. Mam zimne poty i ogólnie trzęsę się z zimna ostatnio. Nie chcę mi się pisać o sobie więcej na ten temat. Mam siebie dość.
Nocami ciężko mi z zaśnięciem, ciężko mi przestać myśleć o wszystkim na raz. Nawet nieprzespana noc wydaję się być zbyt krótka by pozamykać definitywnie wszystkie działy w mojej głowie. Ćwiczyłam ostatni raz przed wczoraj, dzisiaj biorę się solidnie do roboty. Koniec z tym.
Bilans za wczoraj:
- 2x chleb razowy z szynką.
- Herbata zwykła gorzka.
- Kawałek sernika na zimno z truskawkami.
- Koktajl truskawkowy.
- Kalafior z bułką tartą.
- Pasek czekolady.
Bilans na dziś:
- Czarna kawa z łyżeczką cukru.
- Jogurt naturalny.
To wszystko na dziś, proszę pomóżcie mi iść dalej, nie chcę stać w miejscu i zaczynać od początku, przekreślając dnie w których ciężko pracowałam. Możecie na mnie liczyć, ze względu na brak czasu średnio mam czas przeglądać wasze blogi. Jeżeli któraś potrzebuje czegoś więcej ode mnie niż tylko dodawania wpisów, polecajcie mi swoje blogi w komentarzu. Jesteśmy tu po to żeby wspierać siebie nawzajem.
https://www.youtube.com/watch?v=u1XSzwhhF6M
Cześć kochanie! Słuchaj, każdy ma swoje gorsze dni.. Czasem i miesiące, tak jak to było w moim przypadku. Z wagą walczę już od 3 lat, na początku udało mi się z 56 kg zrzucić do 46 kg, potem przytylam w zimę, każdy mój dzień składał się z napadów bez wymiotowania, jadłam dziennie tyle, ile normalnie starczyło by mi na kilka dni. Wazylam 57 kg. Tak, upadłam, ale podniosłam się, wiesz dlaczego? Bo o marzenia trzeba walczyć, nie można pozwolić na to, aby niespełnione odeszły w niepamięć, to jest nasz cel, to nas trzyma przy życiu, utrata kilogramów... W moim przypadku życie nie miałoby sensu, gdyby nie Ana. Ja znów walczę, walczmy razem, będzie raźniej! Możemy ustalić sobie ćwiczenia, dietę, co chcesz, ale absolutnie nie wolno nam się poddawać! Pomysl o wakacjach, o tym jak wspaniale będziesz wyglądać w bikini, jak inne dziewczyny będą Ci zazdrościć. Wyobraź sobie ich wszystkie spojrzenia :)
OdpowiedzUsuńJa aktualnie waże 53.8 kg, wiem cholernie dużo.. Ale zrobię wszystko, żeby zrzucić chociaż 7 kg na wakacje.
Wpadnij czasem do mnie, możemy się razem wspierać ;*
http://pro-ana-dream.blogspot.com
Powodzenia, trzymam mocno kciuki!
Nie wiesz nawet iile znaczą dla mnie takie słowa. Dziękuję Ci kochana, jestem z tobą i nie poddam się nigdy, masz moje słowo. :*
UsuńTrzymam kciuki za Ciebie ! Czasem też tam mam i czuję się strasznie, pamiętaj nie jesteś sama ;)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się piękna ;)
Dziękuję Ci, dzięki Wam na pewno się uda :)
UsuńJa trzymam kciuki za Ciebie i za was wszystkie, z Aną nilt nie może czuć się sam :*